Opis
O KSIĄŻCE:
Przygoda z tomem „Rodzi się wolnym” Leszka Budrewicza rozpoczyna się od wspomnienia, które od pierwszych zdań wprowadza czytelnika w rzeczywistość przełomu lat osiemdziesiątych – pełną napięcia, niepewności i nieustannego przenikania się życia prywatnego z historią. Poeta oddaje głos pamięci. Szczególnej wymowy nabiera fakt, że słowa te Leszek Budrewicz wypowiedział, leżąc w szpitalnym łóżku. Ta okoliczność nadaje wspomnieniu dodatkową głębię i sprawia, że staje się ono nie tylko zwykłym zapisem, lecz także osobistym świadectwem człowieka spoglądającego na własne doświadczenia z perspektywy czasu: 2 lipca 1980 roku. Następnego dnia miałem stawić się w wojsku. Imprezka u Danki [Stołeckiej]. Wszyscy na kacu, a tu stuku puku. Wchodzi SB. I nagle sobie zdaję sprawę, że na wierzchu leży maszynopis mojego tomu wierszy. Kilkakrotnie upominał się o niego Wiktor Woroszylski. One były przygotowane, bo ktoś je miał zawieźć do Warszawy. I oczywiście bezpieka się tym zainteresowała. A ja, chyba jedyny raz w życiu, zrobiłem coś takiego, że powiedziałem: Dajcie spokój, to są tylko wiersze. Czułem, że to się rozsypie…
„Człowiek rodzi się wolnym, a umiera w kajdanach”. Sądziłem, że tak brzmi ta fraza z Rousseau. W Umowie społecznej brzmi to inaczej: „Człowiek rodzi się wolny, a wszędzie jest w okowach i jeden mniema, że jest panem innych, a sam jest większym niewolnikiem niż oni”. Pod takim filozoficznym patronatem rozwijał się talent Budrewicza. Koło historii toczy się od jednego wolnościowego zrywu (uświadomienia sobie istnienia kajdan) i jego krwawego stłumienia do następnych tego typu wydarzeń. Tyle w tych wierszach nazwisk i historycznych faktów („podobne historie zdarzały się”) związanych z okrucieństwem dyktatorów i nieustannym oporem jednostek ceniących nade wszystko wolność, porywających za sobą innych. To jest wartość, o którą trzeba się bić, siedzieć za nią w więzieniu, nawet oddać życie.
Z posłowia Karola Maliszewskiego
Leszek Budrewicz
PORANEK
O piątej rano wstaje Polska
która nie śpiewa psalmów
dowódcy okręgów
wojskowych jeszcze śpią
lunatycy kładą się do łóżek
bywalcy nocnych klubów zapadają w sen
Polska przedwczorajszych butów
i braku przeceny własnych możliwości
żegluje gondolami tramwajów
i wiatr wieje
w twarz
nie w podeszwach
Codziennie o piątej rano
Polska wstaje ze snu
jak z przechowalni
rano jest tak znajome
że Polska Tramwajowa
milczy na dźwięk świtu
Leszek Budrewicz – były piłkarz wodny, fanatyczny działacz związków zawodowych, autor. Mówi o sobie, że jest fajny chłopak.
Kupując to wydawnictwo możesz otrzymać nieodpłatnie wybrane pozycje z naszej księgarni. Sprawdź w wyszukiwarce (u góry strony) kategorię Gratis.
Redaktor prowadzący: Krzysztof Śliwka
Korekta: Aleksandra Zoń
Projekt okładki: Tadusz Kuranda
Opracowanie graf., DTP: EDITUS – Sławomir Pęczek
Wydawca: Ośrodek Kultury i Sztuki we Wrocławiu – Instytucja Kultury Samorządu Województwa Dolnośląskiego
Druk i oprawa: I-BiS Bierońscy s.k.
ISBN 978-83-68532-27-2
Format: 20 × 13,5 cm | liczba stron: 96 | oprawa: miękka ze skrzydełkami
Nakład: 200 egz.
Język: polski
© 2026 Ośrodek Kultury i Sztuki we Wrocławiu
© Leszek Budrewicz
© Tadeusz Kuranda
Wszelkie prawa zastrzeżone
Dofinansowano ze środków budżetu Samorządu Województwa Dolnośląskiego












Opinie
Na razie nie ma opinii o produkcie.